Raport kanałów, czyli koniec zgadywania
Najważniejsza nowość to raportowanie na poziomie kanałów. Na karcie statystyk widzisz wreszcie, ile budżetu poszło na wyszukiwarkę, ile na Shopping, YouTube, Discover, Gmaila, mapy i sieć reklamową, oraz jakie wyniki przyniósł każdy z tych kanałów. Brzmi jak podstawa i taką podstawą właśnie jest, tylko przez lata jej brakowało.
Dla właściciela firmy ten raport odpowiada na pytanie, za co właściwie płaci. Widzieliśmy już konta, na których ponad połowa budżetu Performance Max szła w tanie wyświetlenia w sieci reklamowej, pompujące statystyki zasięgu bez wpływu na sprzedaż. Wcześniej można było się tego domyślać po pośrednich sygnałach. Teraz to po prostu widać, czarno na białym.
Wykluczenia, na które czekali wszyscy
Druga zmiana to pełna obsługa wykluczających słów kluczowych na poziomie kampanii i konta. Do niedawna lista wykluczeń w Performance Max była tak okrojona, że trudno było mówić o realnej kontroli. Teraz możesz systematycznie wycinać zapytania, które nie mają prawa się konwertować: frazy z „za darmo”, „praca”, „opinie” czy nazwy konkurencji, jeśli taka jest Twoja strategia.
Trzecia nowość bywa jeszcze cenniejsza, choć mówi się o niej mniej. Performance Max pozwala wreszcie wykluczyć własne listy klientów. Jeżeli Twoim celem jest pozyskiwanie nowych kupujących, możesz sprawić, żeby kampania nie przepalała budżetu na osoby, które i tak by wróciły. W e-commerce to potrafi zmienić rachunek opłacalności całej kampanii, bo systemy reklamowe uwielbiają „domykać” łatwe konwersje powracających klientów i przypisywać sobie zasługę.
Budżet pod kontrolą
Do tego dochodzi raport budżetu wewnątrz kampanii, który prognozuje wydatki do końca miesiąca i pokazuje, jak zmiana dziennej stawki wpłynie na wyniki. Drobiazg, ale kończy epokę ręcznego liczenia w arkuszu, ile kampania zdąży jeszcze wydać do końca okresu rozliczeniowego.
Jak to wykorzystać w praktyce
Sama dostępność narzędzi niczego nie zmienia, bo nowe kontrolki trzeba faktycznie ustawić. U klientów naszej
agencji Google Ads zaczynamy od przeglądu raportu kanałów za ostatnie tygodnie i konfrontujemy go z celami biznesowymi. Jeśli kampania ma dowozić leady, a jedna trzecia budżetu idzie w wyświetlenia banerów, przenosimy ciężar gdzie indziej. Potem budujemy listy wykluczeń: osobno frazy śmieciowe, osobno kategorie zapytań, które konwertują w innych kampaniach na koncie. Na końcu podpinamy listy klientów i decydujemy, czy kampania ma gonić nowych odbiorców, czy pracować na całym ruchu.
Efekty bywają szybkie. W jednym ze sklepów, które obsługujemy, samo uporządkowanie wykluczeń i przesunięcie budżetu po analizie kanałów obniżyło koszt konwersji o kilkanaście procent w miesiąc, bez zmiany stawek ani kreacji.
Performance Max w wydaniu z 2026 roku to wciąż automat, ale automat, któremu można wreszcie patrzeć na ręce. Jeżeli Twoja kampania działa od miesięcy na ustawieniach z dnia startu, prawdopodobnie zostawiasz pieniądze na stole. Prowadzenie kampanii Google Ads to nasza codzienność, więc jeśli chcesz, żeby ktoś przejrzał Twoje ustawienia i powiedział wprost, co poprawić,
skontaktuj się z nami. Audyt konta wykonujemy bezpłatnie i na Twoim koncie, bez przejmowania dostępów na wyłączność.